Poznańskie historie 38: luneta, kopce, cegły i kawalerowie, czyli Dolina Świętojańska oraz duch w katedrze #275

O koniach żłopiących piwo i duchu, którego przez rok nie można było wygonić z Katedry. O potężnej pruskiej lunecie, która zamieniła się w jezioro i wielkim narodowym parku, z którego nic nie wyszło. O rzece Cybinie, która w przeciwieństwie do kapryśnej Bogdanki była oazą czystości i stabilności dla dawnego miasta. O czasach, w których kawalerowie maltańscy nie byli jeszcze Kawalerami Maltańskimi. O wesołym miasteczku, które zamieniło się w miasteczko smutne i o przechadzkach na boso po Placu Wolności. Oraz o obu poznańskich kopcach wolności, o biskupie powieszonym na latarni na końskich lejcach i o świeżutkim kobylepolskim piwie prosto z browaru. [ilustracja: https://naszage.prv.pl]

// Adam Biernacki //  przewodnik PTTK, koło im. Marcelego Mottego w Poznaniu

//tu nas też znajdziesz

Facebook

Tu z nami porozmawiasz. Tu znajdziesz ludzi, którzy nas słuchają.

Spotify

Tu nas posłuchasz. Tu zasubskrybujesz i dostaniesz powiadomienia.

Youtube

Jeśli lubisz JuTuba, to tu też nas posłuchasz i zasubskrybujesz.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

//wesprzyj nas

//ostatnie

//reklama